O czym warto wiedzieć, aby nie stanowić zorganizowanej grupy wspierającej dłużnika alimentacyjnego?

Czasami w życiu bywa tak, że życiowi partnerzy rozstają się, a jeśli wspólnie wychowywali dziecko/dzieci, to w naturalny sposób może powstać obowiązek alimentacyjny. Odpowiedzialni rodzice mają świadomość, że rozstanie partnerów nie musi oznaczać zerwania więzi pomiędzy nimi, a już na pewno nie powinno oznaczać zerwania więzi z dzieckiem/dziećmi. Również tej ekonomicznej.


Problem pojawia się w momencie, gdy obowiązek alimentacyjny wobec dziecka nie jest realizowany. Wówczas to rodzic, na co dzień opiekujący się dzieckiem, musi wypełnić ów obowiązek podwójnie, co często nie jest możliwe. Konsekwencją pozyskiwania dodatkowych środków finansowych na zagwarantowanie jak najlepszego rozwoju dziecku staje się albo kolejna praca, albo też zubożenie sytuacji dziecka.


Jeśli rodzic na co dzień zajmujący się dzieckiem uzyskuje dochód powyżej 725zł na osobę, a jednocześnie od drugiego rodzica dziecko nie otrzymuje zasądzonych alimentów, musi sobie radzić sam. Jeśli zaś dochód uzyskiwany na członka rodziny jest niższy niż wspomniane 725 zł, wówczas może wystąpić o alimenty do tzw. Funduszu Alimentacyjnego (FA).

Zanim słów kilka o Funduszu Alimentacyjnym, jeszcze o rodzicach, którzy przekraczają próg 725 zł. Każdy opłacający koszty utrzymania i mający na względzie wydatki związane z rozwojem dziecka ma świadomość, że jest to próg niski. Do tego wystarczy ten próg przekroczyć o 1 zł i stać się dzieckiem „spoza kryterium” [5]. I nie ma różnicy czy ten próg został przekroczony o wspomnianą złotówkę, o 600 zł (bo trafiło się dodatkowe zlecenie), czy o więcej (bo rodzic opiekujący się dzieckiem podjął pracę na drugim etacie). W konsekwencji mamy taką sytuację, że albo rodzic osiąga dochód, który nie pozwala na pomoc FA i zmusza do podejmowania dodatkowych prac, co automatycznie ogranicza czas spędzany z dzieckiem, albo zaczyna zastanawiać się, w jaki sposób zapewnić dziecku podstawowe warunki, nie wspominając o stwarzaniu warunków do beztroskiego, kolorowego dzieciństwa pozwalającego na różnego rodzaju aktywności.

Czym jest Fundusz Alimentacyjny i skąd bierze środki, aby wypłacać alimenty?
Alimentów w Polsce nie otrzymuje około miliona dzieci. Według Raportu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej za 2014 rok, Fundusz Alimentacyjny pomaga rocznie około 330 tys. dzieci [1]. Wypłaca świadczenia za 243 tys. [1] rodziców uchylających się od ponoszenia kosztów utrzymania i rozwoju własnych dzieci. Stanowi to kwotę ok. 1,5 mld zł [1]. Konkretne kwoty i liczby, prawda?

Ale dalej jest jeszcze „ciekawiej”.

Fundusz Alimentacyjny płaci maksimum 500 zł na dziecko, co oznacza, że jeśli na dziecko zasądzone zostały alimenty w wysokości wyższej, to takiej dziecko nie zobaczy. Jeśli zaś niższej, FA wypłaci tę kwotę. Gminy w ramach FA wypłacają pieniądze z tytułu zasądzonych alimentów, a następnie samorządy dochodzą zwrotu od zobowiązanych rodziców. Dane rodziców nie wywiązujących się z regulowania alimentów umieszczane są w bazie danych Krajowego Rejestru Długów. Na dziś jest to 300 048 nazwisk osób, których kwota zadłużenia wobec własnych dzieci wynosi prawie 9,7 mld zł (średnio 32 tys. zł na dziecko) [1]. Prawie 10 miliardów złotych – taka kwota powinna znaleźć się w rękach osób sprawujących codzienną opiekę nad dziećmi, a korzystających z wypłat alimentów w ramach FA.

Mam nadzieję Drogi Czytelniku, że zorientowałeś się w tym momencie, że o ile płacisz podatki, to w jakiejś części płacisz także alimenty za osoby, które są do tego zobowiązane, a nie wywiązują się?

Z pewnością część tych osób można zaliczyć do grupy chcącej płacić alimenty, ale z jakichś względów nie mogącej urealnić tego, ale trzeba też przyznać, że - pomijając sytuacje związane z utratą zdrowia - można uzyskiwać legalne dochody. Czasami być może poniżej oczekiwań finansowych czy związanych z prestiżem zawodowym, ale jednak pozwalających na regulowanie swoich zobowiązań.

Warto jednakże zwrócić uwagę na osoby, które w sposób celowy i świadomy dokonują określonych działań, aby nie płacić na utrzymanie swoich dzieci.

Jak to robią?
Jednym z „popularnych tłumaczeń” przed komornikiem [2] - do którego powinno zwrócić się po pomoc w egzekucji długu alimentacyjnego – jest brak środków do życia. Bardzo często nie ma już majątku. „Już”, ponieważ dłużnik alimentacyjny zdążył go przepisać na nową partnerkę, mamusię, ciocię czy babcię (to część otoczenia dłużnika, którą komornik Robert Damski określa jako „zorganizowaną grupę wspierającą dłużnika”). Jeździ samochodem, który również nie należy do niego. W ogóle żyje powietrzem i energią kosmiczną. Dłużnik alimentacyjny twierdzi, że nie pracuje, bo na rynku nie ma pracy. Często to zbyt wygórowane wymagania i szukanie wymówek, aby pracy nie podjąć. Czasami bywa tak, że dłużnik alimentacyjny pracuje, ale nagle – gdy okazuje się, że jego cieniem staje się komornik – zarabia mniej. Bywa, że dużo mniej. W ostateczności traci pracę. Czy rzeczywiście? W wielu przypadkach to fikcja, a cudownie zmniejszające się zarobki są efektem „prośby” pracownika-dłużnika, któremu zależy, aby legalnie uzyskiwane przychody były jak najniższe. Wówczas komornik zajmie mniejszą kwotę, a reszta zostanie wypłacona „pod stołem”. Podobnie brak pracy nie zawsze związany jest z jej rzeczywistą utratą. Czasami to przejście od legalnej umowy do „szarej strefy”. Wszystko oczywiście po to, aby nie wykazywać przychodów, gdyż wówczas komornik mógłby zająć ich część i jako alimenty przekazać dziecku/dzieciom. Dzieciom dłużnika.

Jak podaje Gazeta Wyborcza [1]: „Kwota zadłużenia alimenciarzy wobec Funduszu zwiększa się z miesiąca na miesiąc. Nie tylko dlatego, że nowi dłużnicy uchylają się od płacenia, ale dlatego, że wreszcie o poziomie długu alimentacyjnego dowiadujemy się prawdy. Kolejne gminy dopisują dłużników do rejestrów biur informacji gospodarczej. Od 1 stycznia tego roku samorządy mają taki ustawowy obowiązek. Muszą dłużnika zgłaszać do funkcjonujących BIG-ów.”
Przy okazji potwierdza się fakt, iż znaczna część kwot wypłacanych z FA w ramach alimentów nie jest ściągana od dłużników. Z powodów podanych wyżej.

Jakie są konsekwencje niepłacenia alimentów?
Jedną z konsekwencji może być skazanie na karę więzienia. Dłużnik trafia wówczas do zakładu karnego i przebywa tam. Czasami pracuje, ale nie musi. Dalej nie ma możliwości, aby w większości przypadków odzyskać czy pomniejszyć dług alimentacyjny. To, o czym warto pamiętać, to fakt, że pobyt więźniów w zakładzie karnym finansowany jest z budżetu państwa, czyli dłużnik alimentacyjny „siedzi” na koszt podatnika.
Ile nas kosztuje? Jakieś 3150 zł miesięcznie [4]. Pobyt i utrzymanie. Hmmm, chyba dość sporo…



Czy mogłoby być taniej?
Prawdopodobnie jest inna opcja. Komornik Robert Damski, członek Krajowej Rady Komorniczej, od dłuższego czasu postuluje rozważenie i zastosowanie wobec dłużników alimentacyjnych - w miejsce pobytu w więzieniu - systemu dozoru elektronicznego. Dłużnik alimentacyjny w ramach dozoru elektronicznego byłby monitorowany. Wówczas można byłoby ustalić rodzaj jego aktywności. Być może okazałoby się, że umowa o pracę na 1/8 etatu przedstawiana komornikowi tak naprawdę jest fikcją, gdyż dłużnik spędza w miejscu pracy czas pełnego etatu. Być może okazałoby się, że dłużnik tłumaczący swą obecność w jakieś firmie jako odwiedziny czy kawę u znajomego, tak naprawdę spędza tam 8h dziennie?
Można byłoby spróbować, ponieważ potencjalne korzyści wydają się przewyższać koszty, a z pewnością są o wiele niższe od obecnie ponoszonych. Miesięczny koszt dozoru elektronicznego to kwota ok. 300 zł. Rachunek wydaje się prosty: więzienie to 3150 zł, opaska elektroniczna – 300 zł. Przypomnę, że obie opcje związane ze środkami budżetu, czyli pochodzącymi z naszych podatków.

Dlaczego więc to nie działa?
Nie działa, ponieważ potrzebna byłaby modyfikacja prawa. Wspomniany wcześniej komornik Robert Damski jest członkiem - powołanego w styczniu inicjatywą Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka – Zespołu ds. Alimentów. O ile przeważnie ostrożnie oceniam powoływanie zespołów, komisji i innych struktur, o tyle w przypadku tej inicjatywy widzę wiele pozytywów. Rzecznikom udało się stworzyć Zespół ekspertów reprezentujących różne dziedziny, doświadczenia, spoglądających na ten sam problem z różnych perspektyw. Co najważniejsze spotkania są konstruktywne, bardzo robocze i wnoszą nowe spojrzenie na problem.

Na jednym ze spotkań Zespołu R. Damski przedstawił swoją wizję zamiany więzienia na dozór elektroniczny, a Rzecznikom pomysł wydał się na tyle uzasadniony i dający szansę na zwiększenie skuteczności alimentacji, że we wspólnym wystąpieniu generalnym zwrócili się do Ministra Sprawiedliwości z postulatem szerszego wykorzystania Systemu Dozoru Elektronicznego wobec osób skazywanych za niealimentację [3].

Okazuje się, że w Ministerstwie Sprawiedliwości pomysł ten jednak nie zyskał uznania. Jak podaje Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich [3]:
"W odpowiedzi wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki poinformował, że nieuzasadnione jest umożliwienie skazanym za przestępstwo niealimentacji skorzystania z możliwości odbywania kar w Systemie Dozoru Elektronicznego niezależnie od przyjętej granicy dopuszczalności stosowania tego systemu w stosunku do kar pozbawienia wolności do I roku. - Wątpliwe wydaje się bowiem, by odbywanie kary w tym systemie zagwarantowało automatycznie poprawę skuteczności w realizowaniu przez skazanych obowiązku łożenia na utrzymanie innych osób – wyjaśnił wiceminister Jaki. Dodał, że nieuzasadniona jest także nowelizacja art. 209 k.k. w kierunku obniżenia zagrożenia wymiaru kary pozbawienia wolności do 1 roku, aby umożliwić teoretycznie wszystkim skazanym z tego przepisu odbywanie kary pozbawienia wolności w SDE."
I dalej:
" Ponadto „w trosce o los polskich rodzin w Ministerstwie Sprawiedliwości projektowane jest utworzenie nowej komórki organizacyjnej - Departamentu Spraw Rodziny i Nieletnich, skupiającej i realizującej zadania związane z uprawnieniami Ministra Sprawiedliwości w sprawach dotyczących rodziny i nieletnich”."

Reasumując, stworzymy komórkę, od razu zrobi się lepiej...

Z jakich powodów napisałam ten tekst?
Podobnie jak Robert Damski, jestem członkinią Zespołu ds. Alimentów. Jest to zespół interdyscyplinarny, więc zajmujemy się różnymi tematami. „Mój” temat to kampania społeczna wspomagająca rozwiązanie problemów z niealimentacją.

A konkretnie…
Chciałam dorzucić swój głos, który być może uświadomi choć kilku osobom, że warto myśleć o tym, na co idą nasze podatki. Nie lubimy, gdy nasze pieniądze są marnotrawione, dlaczego więc nie reagujemy?

Kiedy następnym razem usłyszysz przechwałki dłużnika alimentacyjnego, który zadowolony z siebie będzie chwalić się, że on nie płaci, bo kasa idzie z Funduszu Alimentacyjnego, miej świadomość, że to także Twoja kasa.

Kiedy kiedyś usłyszysz, jak ktoś opowiada historię kumpla (najczęściej dłużnikami alimentacyjnymi są ojcowie), który jest kozakiem, bo „za niego płaci Fundusz”, to miej świadomość, że Fundusz Alimentacyjny jest nazwą, a kasa w nim zgromadzona to część Twoich podatków.

Jeżeli na kolejnej konferencji prasowej któregoś z naszych ministerstw usłyszysz propozycję zmian w ustawie, zastanów się i sprawdź, kto poniesienie koszty nowelizacji i wprowadzania zmian.

Budżet ma to do siebie, że nie jest jak guma i nie da się naciągać. Jeśli rząd musi wydać środki na kolejne pomysły, to z pewnością albo podniesie podatki, albo zabierze środki przeznaczone na inne cele. Znasz to, prawda? Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka…

---
[1] http://wyborcza.biz/biznes/1,148285,20046620,dlug-alimentacyjny-przekroczy-10-miliardow-zlotych.html?disableRedirects=true, 2016.07.01.
[2] Więcej o wymówkach stosowanych przez dłużników alimentacyjnych: http://ohme.pl/macierzynstwo/przeciez-na-byle-dzieci-placic-nie-bede-uporczywy-dluznik-alimentacyjny-to-zlodziej-i-to-zlodziej-gorszego-sortu-trzeba-o-tym-mowic-glosno/, 2016.07.01.
[3] https://www.rpo.gov.pl/pl/content/minister-sprawiedliwosci-odpowiada-ws-stosowania-sde-wobec-skazanych-za-niealimentacje, 2016.07.01.
[4] http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/blisko-70-proc-wiezniow-nie-pracuje-na,31,0,2115359.html#utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss, 2016.07.01.
[5] http://dziecispozakryterium.blogspot.com/p/blog-page.html,2016.07.01.
Trwa ładowanie komentarzy...